Ogłoszenie, ważne, czytać!

Pojawił się pewien pomysł w mojej głowie, ale tu sprawa zależy od was. Aby uaktywnić bloga, możecie dawać requesty, jako że sama z siebie nie wiem, w którą stronę kierować myśli. Dacie jakiś pomysł, a... kto wie. Może wena naprawdę mnie dotknie. Jeśli macie jakiś pomysł mangowy, bądź nie - to czekam!

*oferta nie dotyczy hard yaoi i hentai*

piątek, 29 marca 2013

`Xover. Rozdział 2: Drobiazgi, mówisz?




No i proszę, drugi rozdział zawitał na stronie!
Nie zawiera on żadnych spoilerów z mangi lub anime, więc się nie martwcie.
Jeśli w przyszłości pojawi się jakiś spoiler to lojalnie uprzedzę wcześniej.
Miałam dużo zabawy pisząc ten rozdział ;3
Za betę dziękuję AoRabbit aka Kaori. Jestem pewna, że czytanie jej moich błędów naprawdę poprawiło jej humor.


Enjoy.


Rozdział 2: Drobiazgi, mówisz?


- Dziękuję. Jest pan bardzo miły.
- Oj, nie dziękuj. To zaszczyt pomagać takiej młodej damie.
- Ej, cholero, nie mogłaś zabrać mniej tych toreb?!
- Przecież wiesz, że dopiero się wprowadzam. To normalne mieć dużo rzeczy.
- No właśnie, młodzieńcze. Zresztą nie powinieneś się tak wyrażać. Zwłaszcza do dam.
- Jakich dam?! To tylko moja cholerna siostra!
Erza spiorunowała wzrokiem swojego brata, wzięła ostatnie dwie torby, odwróciła od niego wzrok i weszła do swojego nowego mieszkania. Ten jej gest i sposób w jaki go wykonała dał nawet nieznajomej osobie, która przechodziłaby akurat obok, jasno do zrozumienia, że ta oto dziewczyna nie ma humoru. Powodem czego jest zachowanie tego oto wysokiego nastolatka, który wciąż nie ruszył się z miejsca. Kagamiemu przez myśl przeszło, że mógł przesadzić, jednak nadzwyczaj szybko stwierdził, że ma to gdzieś.
Już miał wracać do swojego mieszkania, kiedy Erza na nowo wyszła na korytarz z przepełnionym uprzejmością uśmiechem na ustach.
- Jeszcze raz dziękuję za pomoc, panie sąsiedzie.
- Fujihara Mikado.
- ... Panie Fujihara.
- Nie ma za co, młoda damo. Mam nadzieję, że zostaniemy w koleżeńskich stosunkach. Rozumiesz, niektóre mieszkające tu osoby są naprawdę nieznośnie. - Przy wypowiadaniu ostatnich słów, pan Fujihara skierował swój wzrok na Kagamiego, którego mentalna reakcja polegała na domniemywaniu czego ten dziad od niego chce.
- Postaram się nie zniszczyć pana oczekiwań. - Przy wypowiedzeniu tego jej głos był taki, jak od momentu, w którym przyjechała - strasznie polityczny. Erza zawsze miała w sobie coś takiego, co dodawało jej szlachetności. Kagami jednak nigdy tego nie rozumiał, ponieważ zamiast szlachetności, w jego duszy zawsze dominowała dzicz.
Po pożegnaniu się z, jakże uczynnym, sąsiadem, Erza wróciła do swojego mieszkania nie zwracając przy tym najmniejszej uwagi na brata. Na to w Kagamim coś pękło, a dokładniej żyłka nerwowa, bo krew się w nim na chwilę zagotowała. Podobnie jak swoja siostra udał się do mieszkania z taką różnicą, że do swojego. A kogo przecież obchodzą humorki jakiejś baby? On ma przecież własne problemy na głowie, a jednym z nich są przyszłe mecze z dwoma królami. Oj tak, będzie się działo.

Dźwięk ciągłego pukania zaczynał już Kagamiego denerwować, wiec jego umysł ogarnęła wielka ulga, gdy ktoś zaprzestał tej jakże denerwującej czynności. Nie to, żeby był jakoś strasznie zajęty. Tak naprawdę to cały czas tylko leżał na łóżku i bawił się piłką do koszykówki. Czemu więc nie otworzył? Odpowiedź jest prosta - nie chciało mu się, albo raczej nie miał ochoty na gości zwłaszcza, że domyślał się kim może być ta namolna istota.
Pukanie rozległo się na nowo, lecz tym razem ograniczyło się do dwóch uderzeń o drzwi.
- Otwórz! Wiem, że tam jesteś.
Tak, nie mylił się. To była jego siostra. Jednak szybko się zorientowała, że w ten sposób jej 'lekko' gburowaty brat nie wpuści jej do mieszkania.
Kagami na nowo odetchnął z ulgą, gdy tym razem oprócz zaprzestania pukania, dało się usłyszeć coraz to cichsze kroki.
Nastolatek szedł właśnie do łazienki, gdy za drzwiami mieszkania znów dało się usłyszeć dźwięki.
- Bracie, otwórz. Jeśli nie to zaraz zacznę kulturalnie pukać w te drzwi kijem bejsbolowym. Liczę do pięciu. - Kagami, już zdenerwowany, zmienił kierunek chodu, aby otworzyć drzwi Erzie, kiedy ta zaczęła swoje odliczanie. - Raz... Dwa... PIĘĆ! - Wielki zamach, który wzięła, zaowocował sile z jaką kij bejsbolowy uderzył Kagamiego.
Stali tak chwilę w przejściu, gdzie młoda Scarlet zastygła w przerażeniu, a obiecujący koszykarz nie ruszył się o milimetr po tym, jak jego mięśnie skurczyły się z bólu. Erza też się nie ruszyła, cały czas trzymała metalowy kij stykający się z brzuchem Kagamiego. Trochę przerażało ją to, jak chłopak może zareagować, jednak trudno było z jego postawy wyczytać cokolwiek, a to głównie dlatego, że miał opuszczoną głowę.
Co teraz? A - Spróbuje jej oddać. B - Zacznie wrzeszczeć. C - Zamknie jej drzwi przed nosem. D - Zabierze jej kij.
Kagami uniósł głowę, a z jego twarzy można było wyczytać wściekłość, co w całe jego siostrę nie zdziwiło. Wyrwał Ezie kij, a ta nawet nie próbowała go powstrzymywać. Wyprostowała się i była gotowa na uderzenie, które, według niej, jej się należało. Już była pewna, że po reakcji D, przyjdzie reakcja A, a tu:
- To nie było pięć sekund tylko trzy! A tak w ogóle to skąd, do cholery, masz ten kij, co?! - wrzasnął Taiga i, po złapaniu kija bejsbolowego za dwa końce, z całej siły próbował złamać go o swoją podniesioną nogę. Jednak skończyło się to tylko małym wygięciem przedmiotu oraz nowym bólem do kolekcji.
- Ten kij jest metalowy. Nie radzę.
- Teraz mi to mówisz?! Skąd ty żeś go wstrząsnęła?! - nadal wrzeszczał. Wypuścił kij, aby złapać się za bolące miejsce.
- Przywiozłam go ze sobą.
- Chwila... - powiedział już bardziej normalnym głosem. - Chcesz mi powiedzieć, że to co nosiliśmy, cały twój bagaż, to nie były to tylko ciuchy i kosmetyki? - Erza pokiwała twierdząco głową. - To co ty tam jeszcze masz? - spytał podejrzliwie.
- Różne rzeczy. Czajnik, parasol, frytkownica, foremki do ciast, komplet do kendo, handle do ćwiczeń, albumy ze zdjęciami, żyrandol i inne drobiazgi.
- Drobiazgi, mówisz? - Zrezygnowany oparł się o framugę drzwi. No tak. W końcu czego mógł się po niej spodziewać? Gdziekolwiek wyjeżdżała, zawsze brała ze sobą cały arsenał często zbędnych rzeczy. - A przy okazji to ty przypadkiem nie powinnaś czegoś mi powiedzieć?
- Ah, tak. - Erza na nowo wyprostowała się. - Uderz mnie!
- Eee, że co? - Chłopak wyraźnie był zbity z tropu. Chodziło mu tylko o przeprosiny, a tu nagle takie BUM.
- Zawiniłam i żeby było sprawiedliwie powinieneś mi teraz oddać. - Jej postawa była poważna i zdeterminowana.
- Rany, przestań sobie żartować. - Już miała zaprzeczyć, ale Kagami jej na to nie pozwolił. - Za kogo ty mnie masz, co? Nie uderzę dziewczyny. - Rany... Czemu jego siostra musiała być taka zidiociała? Nie, nie tak to brzmiało. Honorowa? Chyba. Chociaż nie, dla Kagamiego ta postawa i tak była zidiociała i raczej taka pozostanie. Aż powątpiewał, czy naprawdę byli rodzeństwem. Jednak nie było co do tego wątpliwości. Przynajmniej tak mówiła ich mama i podpisywała się pod tym wszystkimi odnóżami. Kagami widział w jej oczach cień niezadowolenia, ale nie przejął się tym zbytnio.
- A tak w ogóle to czego ode mnie chcesz, że się tak dobijasz? - Twarz Erzy odzyskała teraz swój bardziej polityczny wygląd.
- Wpuścisz mnie do środka? - Chłopak niechętnie spełnił jej prośbę. Zamknął za sobą drzwi i ruszył za dziewczyną do swojego pokoju, drapiąc się przy tym w głowę.
- I?
- Dobrze, przejdę do rzeczy. Chciałabym dzisiaj spać u ciebie.
- Że co proszę?
- Chciałabym dzisiaj spać u ciebie.
- Tyle to ja zrozumiałem.
- Więc, czego nie wiesz?
- Ty tak na serio?
- Owszem.
- Po kiego chcesz u mnie spać?
- U siebie jeszcze nie mam żadnych mebli. Przyjadą dopiero jutro. Jeśli chcesz to mogę spać nawet na podłodze.
- Skoro chcesz spać na podłodze, to możesz przecież spać na podłodze u siebie.
- Nie chcę.
- Mało mnie to obchodzi.
- To pozwolisz mi dzisiaj u ciebie spać?
- Nie.
- Bo pokaże twoim znajomym twoje zdjęcia z dzieciństwa.
- I co to niby da?
- Założę się, że wizja małego ciebie przebranego w niebieską sukieneczkę naprawdę zapadnie im w pamięć.
W Kagamim zagotowało się od środka po raz kolejny dnia dzisiejszego. Ta cholera... Naprawdę ma zamiar zniszczyć mu jego reputację? Nie, chwila. A jeśli ona tylko blefuje?
- Nie blefuję.
Kagami był przyparty do muru. Przez jego głowę przechodziły wszystkie możliwe opcję. Ciśnienie mu się podniosło, ale zdążył wycedzić przez zęby mało zrozumiałą, ale twierdzącą odpowiedź.
Mimo, że Erza była wstanie przechwycić spojrzenie swego brata, nie przejęła się tym zbytnio, a na jej twarzy pojawił się cień zadowolenia.
- Zaraz przyjdę i przyniosę rzeczy.
Już miała zbierać się do wyjścia, kiedy drogę zatorowała mu masywna postawa Kagamiego.
- Ale żebyśmy się zrozumieli - zaczął groźnym tonem - nigdy, ale to nigdy już więcej nie możesz mnie tym szantażować. Rozumiesz?
Nawet jeśli Kagami starał się być przy tym tak groźny jak tylko jego twarz i postawa mu na to pozwalała, to niestety nie uzyskał pożądanych efektów. W głębi serca miał nadzieję, że da radę wystarczająco przestraszyć tą łasicę, aby zrezygnowała ze spania z nim pod jednym dachem. Włożył w ten gest naprawdę dużo wysiłku, aby wyszło jak najefektywniej i rzeczywiście udało mu się napawić Erzę obawą. Obawą o to, że te zmarszczki na jego twarzy zostaną mu już tak na zawsze.
- Oczywiście. Już nigdy nie użyje tamtego zdjęcia do takich celów, więc nie musisz się martwić. To byłoby nie honorowe.
'Znowu bredzi', pomyślał Kagami.
- Następnym razem użyję do tego filmiku jak pierwszy raz samodzielnie usiadłeś na nocniczku.
To już było za wiele, jak na jakże mało odporny umysł sportowca. Używał resztek sił, aby się pohamować. Toczył mentalną bitwę serca z rozumem.
Po dłuższej chwili otworzył wreszcie oczy, aby zobaczyć, że jego siostra nie stoi już przed nim. Odwrócił się gwałtownie i zobaczył ją przy drzwiach.
- Przyjdę za jakąś godzinkę. Musze jeszcze coś załatwić.
Bez zbędnych ceregieli Erza Scarlet wyszła, zostawiając Kagamiego sam na sam ze swoim gniewem. Po niecałej minucie ciszy westchnął, oficjalnie kończąc tą lekcję samokontroli. Rzucił się na swoje łóżko, gdzie mógł się wreszcie w miarę odprężyć. Dopiero teraz był w stanie zrozumieć pewne rzeczy. Najbardziej ciekawą z nich było zastosowanie gniewu jako środek znieczulający. Teraz, kiedy te negatywne emocje z niego uleciały, na nowo poczuł ból w kolanie. 'Cholera. Za mocno sobie przyjebałem.'

- Słuchajcie, uczniowie. Dzisiaj dochodzi do nas nowy uczeń. Powinien tu zaraz być - powiedział wychowawca, na co w klasie rozpoczęły się spekulacje na temat płci przyszłego ucznia.
- Rany... Że też musieli ją wsadzić z nami do jednej klasy. Jakby nie mogli jej do A przydzielić - mruczał Kagami pod nosem.
- Coś nie tak, Kagami-kun? Nie lubisz swojej siostry? - zapytał Kuroko, na co Taiga tylko przewrócił oczami i nic nie odpowiedział. W głowie zaświtała mu wizja wczorajszej nocy.
"Erza przyszła mniej więcej tak, jak obiecała. Wzięła ze sobą śpiwór, kosmetyczkę i rzeczy na zmianę. Już na samym wejściu powitała go uśmiechem. Po krótkiej wymianie zdań, zapytała gdzie mogłaby się rozłożyć. Zaczęła rozpakowywać śpiwór, podczas gdy Kagami z lekką niechęcią przygotowywał coś do zjedzenia. Nie pamiętał co jego siostra lubi, więc zrobił coś tuczącego i rozdzielił to w proporcjach 3:1.
- Trochę ci zeszło - powiedział, kiedy tylko wyszła z łazienki. Przebrana była już w swoją fioletową piżamę ze znakami Heart Kreuz.
- W końcu jestem dziewczyną. To normalne, nie sądzisz? - Sposób w jaki wypowiedziała te słowa na nowo go wzburzył. Nie lubił tej jej stoickiej postawy, którą często mylił z oziębłością. Taka arogancka, a on przecież nawet dla niej ugotował!
- Mniejsza z tym - burknął po chwili, po czym usiadł przy stole. Co za męczący dzień. Pierw dwa mecze, poznanie kolejnego kolegi Kuroko z Pokolenia Cudów i jeszcze jego siostra. No, ale pierwsze dwa z trzech to były naprawdę ciekawe rzeczy. Aż nie mógł się doczekać, kiedy pokonają Seiho i zagrają z Midorimą. I to jednego dnia! Oj, tak. Napalił się na ten mecz.
- Dlaczego się tak uśmiechasz? - Kagami zmieszał się i z powrotem wrócił do rzeczywistości. Czyżby aż tak mocno ekscytował się meczem z Shutoku, że podświadomie okazywał to również zewnętrznie? W sumie to coś normalnego. Przynajmniej dla niego.
Na swoje myśli Kagami uśmiechnął się, jeszcze bardziej ignorując przy tym lekko krzywy wzrok swojej siostry.
- Nic takiego - odpowiedział wymijająco, a Erza nie drążyła już dalej tego tematu.
Kolacja minęła im w spokoju, za co Kagami dziękował Bogu. Dość szybko położyli się spać, każde z nich było zmęczone z różnych powodów. O dziwo, to Kagami był tym, który pociągnął dalej rozmowę. Okazało się, że Erza ma otrzymać meble po koleżance ich mamy, bo ta za dwa dni ma wyjechać do Kanady oraz, że będzie chodzić do klasy 1B.
- Co za szczęście - pomyślał Kagami, a ironia wyimaginowanego przez niego głosu zaskoczyła nawet jego.
Jednak nie poznał odpowiedzi na pytanie, które nurtowało go najbardziej, "Czemu w ogóle wróciła do Japonii?"
Nie mniej jednak zasnął z przekonaniem, że może przyjazd jego siostry wcale nie jest taką tragedią, jednak ta myśl zniknęła szybko, kiedy tylko się obudził.
Erza chodziła właśnie po jego pokoju gotowa do wyjścia, gdy zaczął dzwonić budzik Kagamiego. Ten leniwie i jakże niechętnie wstał i udał się do łazienki, gdzie jeszcze przed chwilą była młoda Scarlet.
- Już idziesz?
- Tak, muszę jeszcze parę rzeczy wypakować zanim pójdę do szkoły.
- A wiesz w ogóle gdzie ona jest? - zapytał Taiga, wyciskając pastę do zębów z tubki.
- Tak, wczoraj już tam zajrzałam... ej, Kagami? - Chłopak dał jej sygnał głową, że może mówić, nie przerywając przy tym czynności mycia zębów. - Kim jest Midorima?
Czerwonowłosy zakrztusił się i częściowo wypluł pastę, po czym skarcił sam siebie za swoją reakcje. Przez to, że odruchowo zablokował częściowo drogę paście, jego ręka była cała nią upaćkana. Nerwowo odkręcił wodę i zaczął szorować rękę.
- Co masz dokładnie na myśli? - Skąd ona właściwie wie o Midorimie? Wczoraj nawet nie rozpoczęli rozmowy o koszykówce, a ona przecież nie powinna wiedzieć o Pokoleniu Cudów.
- No bo wymawiałeś jego imię w nocy. I mówiłeś rzeczy typu "jesteś twardszy niż myślałem", "teraz to ja jestem tym na górze", "i co ty na to", "kocham to", "szybko poszło". Na serio... Nie mogłam przez to się wyspać. W dodatku musiałam wytrzeć Ci twarz, żebyś się bardziej nie poślinił. - Westchnęła. - Patrząc teraz na ciebie, wątpię byś mi odpowiedział. Trudno, zapytam twoich kolegów z drużyny. - Z lekką rezygnacją odwróciła się i otworzyła drzwi, przy których stała.
Kagami natychmiastowo ruszył za nią, by ją zatrzymać. Pewnie teraz myślała, że jest gejem i chciała się dowiedzieć, kto jest jego chłopakiem. Musiał wytłumaczyć to tak szybko, jak to tylko możliwe zanim opowie o tym jego kolegom. To byłoby strasznie upokarzające.
Taiga wyszedł z impetem z mieszkania i dogonił Erzę łapiąc ją brutalnie za rękę. W chwili gniewu nawet nie myśli się o delikatności. Przyparł dziewczynę do ściany, napierając na nią swoim ciałem. Niezbyt to ją wzruszyło, więc zamiast się opierać, spojrzała wyczekująco w oczy brata, czekając co jej powie. Pewnym było, że do tyczy to tego całego Midorimy, a Erza była naprawdę ciekawa tego z kim związał się jej brat.
- Słuchaj - powiedział groźnie, ale ona na to nie zareagowała. Już chciał kontynuować, kiedy zobaczył sylwetkę pewnego mężczyzny. Wtedy dopiero zdał sobie sprawę, jak to wygląda, a uświadomił go przy tym gromiący wzrok pana Fujihary. Zażenowany całą sytuacją puścił rękę siostry i trochę się opanował. Zbierał się w sobie, aby mówić jak najspokojniej, ale baczne obserwujący go sąsiad wcale nie pomagał.
- Porozmawiamy w szkole, dobrze? Ja już muszę się zbierać, a ty powinieneś się ubrać. - Dopiero teraz zdał sobie sprawę, że jest w samych bokserkach!
Widząc, że w ten sposób nie będą w stanie pogadać, kiwnął twierdząco głową i wrócił do swojego mieszkania. Miał nadzieję, że zdąży się wyszykować zanim Erza wyjdzie do szkoły i wytłumaczy całą sytuacje. Dopiero do niego dotarło, że jakby, mimo wszystko, kontynuował rozmowę, to sąsiad oprócz brutalnego chuligana i zboczeńca, widziałby w nim jeszcze geja. Wizja takiej przyszłości go załamała, jednak szybko się pozbierał i zaczął szykować. Przez moment był jeszcze wstanie usłyszeć krótką rozmowę pana Fujihary z Erzą, ale skończyła się ona po tym jak Erza po raz trzeci zapewniała, że nic jej nie zrobił."
Tak... Ten dzień zaczął się wspaniale.
See you next week!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jeśli czytajcie - komentujcie. Małe coś, a cieszy.